Śmierć

  Danse macabre

Od soboty wszyscy jesteśmy ekspertami w temacie śmierci. Dysponujemy wiedzą równie rozległą co patetyczną. W tym samym stopniu systematyczną co emocjonalną. Przekrojowo od agonii po zagadnienia funeralne. Dysputujący o przewagach mors repentina nad ars bene mierienti. My — sztuka w sztukę Leon zawodowiec, kanapowy, ze szklanką trunku w garści, przed monitorami naszych komputerów, telewizorami, od siedmiu i więcej boleści, gardłujący.

Ubi sunt qui ante nos fuerunt? 1)

Odpłynąłem w kierunkach łacińskich więc czas do kart wrócić. Mój Ghost Rider tarota jest istotą spokojną, która dobrze wczuła się w graną rolę. Przybyła, przestraszyła, przegoniła, zatrzymała, pogroziła i zastygła. Wypełniła swoją rolę dając mi tym samym możliwość pomyślenia o konsekwencjach rzeczy nieoczekiwanych i nieodwołanych. Jasno oddzieliła świat ‘przedtem’ od świata ‘potem’. I właśnie tego czasami potrzebuję. Klienta z zewnątrz, który pozwoli mi ocenić, która z rzeczy, o których sądzę iż je posiadłem, faktycznie do mnie przynależy. Które z rzeczy, co do których byłem przekonany, iż faktycznie do mnie przynależą, są już tylko przeszkodą w dalszej drodze. I tak, ja, człowiek zachłanny i łasy, o duszy i naturze zbieraczej, muszę oczyścić tobołek, wytrząsnąć go i pozbyć się zbytecznego ciężaru nim ruszę w dalszą drogę. I uwierzysz mi lub nie, nie w smak mi ta rewolucja. Więc walczę czasami o dotychczasowy stan posiadania. Przypomina to nieco grę komputerową. Zrobiłem level. Moja postać zebrała na nim jakiś stuff. Chętnie bym go sprzedał, ale nie mam gdzie. Tymczasem zdobywam nowe dobra. Droższe, ciekawsze, o lepszych parametrach. I by je zabrać muszę oddać to o co walczyłem wcześniej. To co wcześniej zdobyłem, niejednokrotnie z potężnym, trudem. O ile w grze komputerowej przychodzi mi to dość łatwo to w życiu … nie jest to aż tak proste.

Gdy mija czas a ja pogodziłem się już ze stratami, okazuje się, że mimo poczucia żalu nic nie straciłem. Zyskałem rzeczy nowe. Czy lepsze? To się dopiero okaże. Ale rokowania, jak słońce na horyzoncie, wydają się korzystne więc tak chcę myśleć o przyszłości — optymistyczny realista ze mnie w tym korowodzie — nie sądzisz? :)

Talia Hello - podstawa medytacji Talia Rider Waite Tarot Thoth Tarot Marsylski

Medytacja odbyła się w tydzień po wypadku samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem – a wspomniany Danse Macabre trwa nieprzerwanie od tamtej pory. Wije się niczym hydra pomiędzy umysłami ludzkimi. Co ktoś obetnie jej jedną głowę na jej miejsce wyrasta kolejnych siedem - równie szkaradnych co poprzednia.

Z pogranicza medytacji

Pomyślałem, że warto w tym miejscu wspomnieć pewien dokument, a mianowicie opracowanie dr Jacka Kwaśniewskiego:

Tabu śmierci. Dlaczego powstało, dlaczego gaśnie. (format PDF, ~740kB)

Odniesienia biblijne

Księga Daniela, rozdział 12:

(1) Za dni owych pojawi się Michał, wielki książę, opiekun synów twojego ludu. Będzie to czas ucisku, jakiego dotąd jeszcze nigdy nie było, odkąd istnieje ten naród. Ale synowie narodu twego ocaleją w dniach owych: ci wszyscy, którzy są zapisani w księdze. (2) Obudzi się wtedy wielu spośród tych, którzy spoczywają w prochu ziemi: jedni pójdą na życie wieczne, inni zaś na pohańbienie i wieczną zagładę. (3) Wtedy mądrzy zajaśnieją jak blask firmamentu, a ci, co wielu nauczali sprawiedliwości, już po wszystkie czasy błyszczeć będą jak gwiazdy. (4) Lecz ty, Danielu, przestań mówić i zapieczętuj księgę aż do dni ostatecznych. Wielu odda się poszukiwaniom to tu, to tam; tymczasem niegodziwość wciąż będzie rosła. (5) Ja, Daniel, patrząc dalej zobaczyłem dwu innych ludzi, którzy stali nad rzeką, jeden na brzegu z tej strony, a drugi na brzegu z tamtej strony. (6) Jeden z nich powiedział do męża odzianego w lnianą szatę, znajdującego się również nad brzegiem rzeki: Jak długo jeszcze mamy patrzeć na te przedziwne rzeczy? (7) I usłyszałem, jak mąż odziany w lniane szaty i stojący nad brzegiem rzeki zaczął mówić, podniósłszy przedtem obydwie ręce, prawą i lewą, ku niebu i poprzysiągłszy w ten sposób na Odwiecznie Żyjącego: Gdy upłynie czas, czasy i pół czasu, dopełni się to wszystko, a ten, który niszczy moc świętego ludu, zostanie zgładzony. (8) Słyszałem te słowa, ale ich nie rozumiałem. A potem sam zapytałem: Panie mój, a jaki będzie ten koniec? (9) Wtedy on powiedział: Odejdź, Danielu! Słowa te muszą pozostać zamknięte i zapieczętowane, dopóki nie nadejdą dni ostateczne. (10) Bardzo wielu będzie obmytych, wybielonych, oczyszczonych. A przewrotni nadal będą czynić zło; bezbożni nie zrozumieją niczego. Zrozumieją to tylko mądrzy. (11) Od czasu zniesienia ofiary wiecznotrwałej i ustawienia posągu ohydy wiejącej pustką upłynie tysiąc dwieście dziewięćdziesiąt dni. (12) Błogosławiony ten, kto się ostoi i wytrwa aż do dnia tysiąc trzysta trzydziestego piątego. (13) A ty idź i odpocznij trochę, i nic nie mów, dopóki nie nadejdą dni ostateczne.

1)
Gdzie są ci, którzy byli przed nami?