Koło fortuny

  A jednak się kręci

Koło fortuny kołem się toczy. I fakt ten jest wybitnie nie na miejscu w naszym statycznym świecie. Jest herezją obrzydliwą przeciwko ładowi i umowom społecznym. I należy mu przeciwdziałać. Najlepiej zamykając usta poruszającym temat.

W Twoim życiu wszystko się zmienia. Tempo jest błyskawiczne. Od radości do smutku. Od euforii do depresji. Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. To nie wpływ Koła fortuny. To zwyczajna do granic, popularna ostatnio, choroba afektywna dwubiegunowa. Odpowiednia dawka litu i odzyskasz równowagę.

W Twoim życiu nic się nie zmienia. Ciągle musisz zmagać się z przeciwnościami losu. Żadnej odmiany. Żadnej różnorodności. Przeciwieństwo. Opór. Przeszkoda. Dół. Dla Ciebie mam złą wiadomość. To nie wpływ Koła fortuny. Jesteś fatalistą. Wyznajesz determinizm więc to co Cię spotyka to jedynie spełnienie Twoich oczekiwań. Wizyta w sklepie sieci be-Smart lub skakanie nago przez ognisko przy pełni księżyca przywróci Ci radość życia.

Twoje życie to pasmo sukcesów. Poświęciłeś się rozwojowi duchowemu a rozwój duchowy odwdzięczył Ci się najpiękniejszą żoną we wiosce, rezydencją z basenem, ‘helikoptrem’, limuzyną i masą wielbicieli. Jesteś na szczycie, ale to także nie jest wpływ Koła fortuny. I wiesz. Mam dla Ciebie aż dwie dobre wiadomości. Masz kolosalny kredyt do spłacenia i nie zalegasz z bieżącymi ratami ;)

Czy już rozumiesz czym nie jest Koło fortuny? A czy domyślasz się czym może być?

Ps. Nie będę trzymał Cię w niepewności. A wyznając zasadę, że obraz przemawia lepiej niż słowo podrzucę Ci podpowiedź:

Ouroburos

- co do której żywię przeświadczenie, iż zrozumiesz ją bez nadmiaru słów, dzięki czemu nie będę musiał narażać się na ostracyzm, zamykanie siłą ust, areszt domowy i inne temu podobne (nie)przyjemności.

Talia Hello - podstawa medytacji Talia Rider Waite Tarot Thoth Tarot Marsylski

Nieustanne, oczywiste koleje losu. Krąg zmian. Dziejące się przy zgodzie uczestniczących w nich równie sprawnie jak przy ich sprzeciwie.

Ich, zdarzeń życia, atrakcyjność chwilami blaknie, chwilami rozpala się. Bezwzględnie. Konsekwentnie. W sposób nieunikniony. Nie można na chwilę 'stanąć obok nich'. Zawsze jest się w środku.

Z pogranicza medytacji

Jeśli założyć, iż jeszcze 80 lat temu stan naszej wiedzy sugerował, iż Tarota zawdzięczamy egipskim kapłanom można śmiało przyjąć, iż od urojeń i baśni przeszliśmy długą drogę do wiedzy historycznej. Nie wszyscy co prawda, ale skoro świat kołem się toczy być może fortuna będzie łaskawa dla tych, którzy w świecie baśni pozostali.

Odniesienia biblijne

Księga Ezechiela, rozdział 1:

(4) I oto widziałem, jak wicher gwałtowny nadchodził od północy. Niósł ze sobą wielki ognisty obłok, rozświetlający wszystko dokoła. W samym środku ognia błyszczało coś jak najszlachetniejsze złoto. (5) Wśród płomieni ognistych widać było jakby cztery istoty żywe, podobne z wyglądu do ludzi. (6) Każda z tych istot miała cztery twarze i cztery skrzydła. (7) Nogi miały wyprostowane, zaś ich stopy przypominały stopy ogromnego cielca, a lśniły tak jak brąz starannie wygładzony. (8) Spod skrzydeł, ze wszystkich czterech stron, wystawały ludzkie ręce. [Miały oblicze i skrzydła owe cztery istoty]. (9) Ich skrzydła dotykały siebie nawzajem. Kiedy się poruszały te istoty, nie odwracały się w żadną stronę: każda zmierzała w tym kierunku, jaki jej wyznaczało własne oblicze. (10) Oblicza te zaś wyglądały tak: z przodu każda z czterech istot miała twarz ludzką, z prawej strony u każdej z nich był widoczny lew, po lewej stronie każdej z czterech istot wystawał łeb wołu, a z tyłu każdej z nich widać było głowę orła. (11) Skrzydła ich były uniesione ku górze w ten sposób, że dwa stykały się ze sobą, a dwa okrywały całe ciało. (12) Każda z tych istot posuwała się w kierunku wskazanym przez jej oblicze. Szły zaś tam, dokąd je duch prowadził, nie zbaczały nigdzie ze swej drogi. (13) W samym środku, między tymi istotami widać było jakby rozżarzone węgle albo pochodnie, które się poruszały na wszystkie strony. Ogień rozświetlał wszystko dokoła, z ognia też wychodziły błyskawice. (14) Owe żywe istoty biegały tam i z powrotem jakby błyskawice. (15) Przypatrzyłem się dokładnie owym istotom żywym i zobaczyłem, że obok każdej z nich znajdowało się na ziemi jedno koło. (16) Koła wyglądały tak, jakby były zrobione z chryzolitu. Wszystkie cztery były dokładnie do siebie podobne, a były tak zrobione, jakby jedno obracało się wewnątrz drugiego. (17) Mogły się one poruszać we wszystkie cztery strony, nie zbaczając przy tym nigdzie z obranej drogi. (18) Rozmiary tych kół były tak ogromne, że aż mnie przerażały. Wszystkie cztery koła na swych obręczach miały pełno oczu. (19) Gdy istoty żywe zaczynały się poruszać, wówczas posuwały się do przodu także i koła. (20) Posuwały się zaś tam, dokąd istoty były prowadzone przez ducha. Koła podnosiły się z miejsca razem [z owymi istotami], bo duch tych istot był również w kołach. (21) Gdy istoty żywe posuwały się do przodu, szły z nimi także koła, kiedy zaś się zatrzymywały, koła również stawały. Gdy któraś z istot podnosiła się z ziemi, podnosiły się także koła, bo duch istot żywych był również w kołach. (22) Ponad głowami wszystkich istot żywych znajdowało się coś na kształt sklepienia, strasznego z wyglądu, jakby jeden ogromny kryształ unoszący się w górze nad ich głowami. (23) Pod sklepieniem były rozpostarte ich skrzydła tak, że jedno dotykało drugiego. Dwa skrzydła zaś okrywały ciała każdej z żywych istot. (24) Słyszałem także szum ich skrzydeł. Był to jakby szum wód potężnych albo jak głos Wszechmocnego. Kiedy ruszały z miejsca, słychać było odgłosy pochodzące z jakiegoś wojskowego obozu. Kiedy zaś przystawały, skrzydła ich opadały ku ziemi. (25) Szum dochodził także sponad sklepienia znajdującego się nad ich głowami. Kiedy przystawały, skrzydła ich opadały ku ziemi. (26) Ponad sklepieniem, nad ich głowami, znajdowało się coś na kształt szafirowego tronu. Na owym wzniesieniu podobnym do tronu zasiadała postać, przypominająca wyglądem postać ludzką. (27) Wokół jakby bioder zobaczyłem jasność z samego środka błyszczącego złota, niczym wieńca z płomieni. Spod tego zaś, co kształtem przypomina biodra, wydostawał się ogień, rzucający swój blask dokoła. (28) Jak pojawienie się tęczy na obłokach w dzień deszczowy, podobny blask i tu rozchodził się dokoła. Wyglądało to tak jakby Chwała Boża. Zobaczywszy to, upadłem na twarz. I wtedy usłyszałem, jak ktoś do mnie mówił.