Metoda samokształcenia

Proponowaną przeze mnie metodę nauki Tarota określam mianem 'nauki przez zrozumienie'.

Metodę tę oparłem w całości na technice medytacji kart, będącej rozwinięciem prac, które prowadziłem z gronem przyjaciół w latach 2000-2001 w ramach grupy dyskusyjnej Lotos.

  1. Znajdujemy wolną chwilę w ciągu dnia - to nie jest trudne - 30 minut można wygospodarować wieczorem przed snem, rano przed wyjściem do pracy, w czasie przerwy śniadaniowej
  2. Sięgamy po karty zaczynająć od karty Głupca - kartę kładziemy w miejscu, w którym będzie rzucała się nam w oczy, przy komputerze, na biurku, na regale z pamiątkami, wkładamy w antyramę i wieszamy na ścianie; technik jest wiele warunek jeden - powinniśmy móc szybko uzyskać z nią kontakt wzrokowy
  3. Pierwszego dnia patrzymy na kartę - obserwujemy, przyglądamy się, uczymy się tego co przedstawia; zapamiętujemy kolory, układ postaci; nie robimy notatek
  4. Drugiego dnia opisujemy kartę - opisujemy to co zapamiętaliśmy dnia pierwszego i nowe doświadczenia z dnia bieżącego; zapisujemy uczucia i wrażenia jakie na nas wywarła a także skojarzenia, które wzbudziła
  5. Trzeciego dnia czytamy i uzupełniamy notatki - dopiero teraz możecie poszukać w sieci, lub w książkach, opisu karty autorstwa innych ludzi; w razie potrzeby uzupełniacie swoje notatki wyraźnie zaznaczając, iż zapisane informacje nie są waszymi własnymi doświadczeniami z kartą; jeśli w czasie spędzonym nad opracowaniem danej karty doświadczysz jakiegoś ciekawego zdarzenia w życiu opisz je także
  6. Czwartego dnia sięgamy po kolejną kartę - oczywiście procesy opisane mogą trwać dłużej; czasami zabraknie nam 10 minut w ciągu dnia, będziemy zmęczeni, czy zajęci życiem, ale to nie jest reżim i jeden czy dwa dni przerwy w niczym nam nie przeszkodzą
  7. Proces powtarzamy 78 razy - czyli osobno dla każdej karty z talii

Nauka kart, ich znaczeń, przesłania różni się znacząco od nauki tabliczki mnożenia. Owszem możecie podejść do zagadnienia w ten właśnie sposób. Wydrukować sobie krótki opis kart na karteczce i wbić go w głowę 'na pamięć'. Potem niczym Neo w Matrixie stwierdzicie 'umiem Tarota' i problemy zaczną się dokładnie wtedy, gdy ktoś rzuci wam hasłem 'pokaż'.

Przygotowana przeze mnie metoda nauki wymaga poświęcenia jej czasu. Średnio licząc potrzebujecie roku (plus minus kilku miesięcy) przy założeniu prac rozłożonych na maksymalnie trzy godziny pracy w tygodniu.

Tak. Potrzebujesz roku aby zrozumieć karty.

Dokładnie. Jeśli chcesz czerpać przyjemność z przebywania z kartami, z pracy z nimi, musisz je zrozumieć. Na tym polega 'uczenie się Tarota'. Moja koleżanka mawiała:

Nie jest według mnie dobrze zaczynać naukę tarota od obkuwania znaczeń wróżebnych poszczególnych kart z książki. Daj sobie czas na swobodne obejrzenie wszystkich kart, zastanowienie nad nimi bez sugerowania się opisami, zapisz w dzienniku własne odczucia i przemyślenia dotyczące każdej z nich. Takie swobodne zapoznawanie się z talią może się rozciągnąć na miesiące. Nie zaczynaj od wróżenia sobie według układów opisanych w książkach i odczytywania znaczenia wróżby poprzez kartkowanie opisów znaczeń. Jeśli już cię kusi do wróżenia, zaczynaj od losowania jednej lub trzech kart i próby odczytania ich przesłania według intuicyjnych odczuć, przed odwołaniem się do wiedzy encyklopedycznej.